- Zapamiętaj, aby odnaleźć w sobie pustkę musisz najpierw dojrzeć, a dojrzeć to znaczy ubrać się w złudzenia.
Uczeń spojrzał na twarz mędrca, szukał w niej śladów dojrzałości jakby drogi, która znakami doświadczonego przez czas ciała wiodła do pustki. Biały kapelusz, przymróżone ciemne oczy, głębokie zarysowane zmarszczki były tylko dowodem istnienia w tym człowieku życia i nic więcej. Przypominał tylko twarz kolejnego miejscowego straca, i na próżno było szukać w nim czegoś wielkiego, o czym mówiono pośród mieszkańców. Mistrz przyciągał do siebie ludzi słowem, a w zasadzie mówił niewiele. Nie rozmawiał o pogodzie, o pracy, nie mówił dzień dobry, nie pytał o samopoczucie czy zdrowie; nie mówił nic prócz tego o co któs go zapytał. Ten człowiek milczał, ale nie było to milczenie, które ma na celu coś do ukrycia, mówił tylko to co naprawdę do powiedzenia jest potrzebne. Cisza starca stawała się dla ucznia coraz bardziej nie do zniesienia, nie potrafił zrozumieć jak można patrzeć na siebie i nie mówić nic . Odnosił wrażenie że mistrz wymusza na nim słowa, wdziera się do jego głowy przez tajemnicę spojrzenia i gwałtem setek myśli ciśnie się na jego usta. Nie wytrzymał w końcu zapytał:
- Kiedy człowiek osiągą swoją dojrzałość?
Mistrz zabrał ucznia z sobą, poszli na tył domu za którym znajdował się piękny sad. Rosły tam różne drzewa owocowe, grusze, wiśnie, śliwy i jabłonie. Sad mistrza przypominał symfonie zapachów, upadających na ziemię owoców rozdziobywanych przez ptaki, rozkładancyh przez niewidzialne kolonie bakteri i grzybów. Całość zamknięta była w gęstym, kojącym cieniu jakie rzucały drzewa na wędrujących przez niego gości w upalny dzień. Podeszli do jabłoni, mistrz odrzekł:
- spójrz na to drzewo, wyrasta z jednego z korzenia a mimo tego rosną na niego jabłka różnego rodzaju. Jest tak dlatego gdyż przyszczepiłem do drzewa gdy to było bardzo młode gałęzie innej jabłoni. Wiosną drzewa w moim sadzie kwitną o tej samej porze, jest tu nie zwykle pięknie, różnokolorowe kwiaty, bzykanie pszczół zapylających drzewa. Potem płatki opadają, w miejscu piękna pojawiają się zielone zalążki przyszłych owoców. Sad się przeobraża, owoce powiększają się, rosną coraz większe i większe, każde według swojego gatunku.
Mistrz zerwał jabłko z drzewa i dał sprówbować uczniowi. Wyglądało okazale i dojrzale. Chłopiec ugryzł po czym się skrzwił mówiąc:
- to jabłko jest kwaśne!
- tak mimo czerwonego koloru nie jest jeszcze dojrzałe, na zewnątrz wygląda pięknie lecz w środku jest twarde i kwaśne.
Zerwał drugie to już nie wyglądało tak pięknie było na pół zielone i na pół czerwone. Uczeń spróbował, ku jego zaskoczeniu było bardzo słodkie i smaczne.
- widzisz mój drogi to jabłko mimo koloru, który świadczy o niedojrzałości tak naprawdę jest soczyste, słodkie i smaczne. Podobnie jest z dojrzałością naszego życia. Zobacz wszytkie te drzewa kwitą o jednej porze w jednym czasie, w jednym czasie są zapylane wyrastają owoce, rumienią się lecz nie w jednym czasie stają się w pełni dojrzałe. Bo dojrzałość nie osiąga się przez czas. Skłąda się na to wiele rzeczy takich jak na przykład gatunek owocu lub ilość promieni słońca jakie na niego padają. My ludzie zaczynamy swoje życie w podobnym czasie, chodź wydawać się może że pomiędzy mną a tobą jest ogromna przepaść wieku to jest to tylko złudzenie. Pierwsze złudzenie jakie otacza wszystkie inne złudzenia, jak sucha skorupka cebuli o której ostatnio ci opowiadałem. Tak naprawdę nie zależnie od wieku wyrastamy w jednym i w tym samym życiu i tak jak gatunki drzew różnimy się od siebie smakiem. Zostajemy przyszczepieni do jednego pnia, rośniemy razem i obok siebie. Świat uczy nas czasu, że najpeirw musimy być dzieckiem aby być młodzieńcem, a potem jako młodzieniec stać się dorosłym , aby znów móc być starcem. Uczy nas też, że na dojrzałość się patrzy i rozpoznaje po tym ile mamy, kim jesteśmy, a przecież prawdziwej dojrzałości sie niewidzi lecz ją smakuje. Wszytko to zamknięte jest w latach; musisz mieć tyle i tyle aby by móc powiedzieć sobie jestem dojrzały. Nie ma to nic wspólnego z dojrzałością bo dojrzałość to proces naszego życia, nie kolejny jego etap który mamy osiągnąć. Pytasz mnie więc jak poznać swoja dojrzałość, więc weź teraz to jabłko i przełam je na pół, co widzisz?
- to pestka, ziarenko mistrzu..
- no właśnie Twoja dojrzałość jest w głębi Ciebie nie oczekuj na nią latami, etapami jakimi mierzysz jakoś swojego życia, ona w Tobie rośnie zapisuje każdy płatek Twojego kwiatu, każde bzyknięcie pszczóły która go zapyla, kążdą średnicę rosnącego owocu, każdy promnień słońca który rumieni twoje ciało, każdą krople soku która puchnie w Tobie ..Jeśli to poczujesz w sobie - soczystość odrzucisz peirwszą , kruchą łuskę złudzenia jaka otacza Twoje życie. Jest to łuska czasu.
Dojrzałośc sprawia, że pustka staje się pełnią i ani pustka, ani pełnia nie zawierają się w sobie lecz są jednością. Tak mój drogi przyjacielu prawdziwa dojrzałość jest właśnie jednością...
Czy jestem dojrzały pisząc tą notkę, to opowiadanie?
odpowiedzią niech bedzie pytanie czy muszę to wiedzieć, czy muszę zrozumieć że jestem dojrzały aby dojrzałym być?
Nastrój:
tagi:
Cebula
niedziela, 29.stycznia.2012, 01:06
Skrzypi w mnie samotność, jak ślad ludzkiej stopy odciśnięty na śniegu, ta zimna noc i szklące się na szybach spojrzenie, chuchnięcie jak tęsknota za odrobiną ciepła za odrobiną przymarzniętej czułości...
Pewnego razu uczeń zapytał mistrza:
- powiedz jak odnaleźć sens życia i prawdziwą miłość ?
Mistrz wziął do ręki cebule podał uczniowi i kazał mu ją obrać łuska po łusce. Chłopiec najpierw ściągnął zewnętrzną cienką suchą osłonę po czym zaczął odłupywać następne jej kwałki. Im bardziej zagłębiał się w wnętrze warzywa, tym bardziej zapach cebuli sprawiał że łzawiły mu oczy. Gdy obrał już całą spostrzegł że w środku jest pusta. Mistrz odrzekł:
- widzisz podobnie jest z naszym życiem, traktujemy je jako całość, zbiór wielu łusek które otaczają nasze ja. Łusek jest wiele są to nasze doświadczenia, przyzwyczajenia, przeżycia, nauka, marzenia i wszystko to co wydaje się że tworzy nas i nasze życie. Na końcu budujemy cienką skorupkę bezpieczeństwa którą nazwywamy przeszłością. Jednak te wszytkie łuski to tylko złudzenia jeśli zaczniesz je odrzucać odnajdziesz siebie. Nie jest to łatwa droga, gdyż im bardziej odrzucasz to co nabliżej Ciebie tym bardziej cierpisz jak zapach cebuli gdy podrażniał Twoje oczy. Zobaczyłeś też że cebula w środku jest pusta, lecz coś ci pokażę.
Mistrz wział do tęki drugą cebule i przekroił ją na puł aby zaoszczędzić uczniowi ponownej męki obierania, po czym pokazał mu wnętrze. Tym razem z pustki którą wcześniej widział uczeń wyrastał młody zielony pęd, mistrz powiedział:
- Odnaleźć sens życia to odrzucić wszystkie złudzenia, zobaczyć w sobie pustkę jaką jest nasza obecność. Sprawia to wiele cierpienia lecz to właśnie z tej pustki jaką my jesteśmy wyrasta zawsze nowe życie. Na tym polega włąśnie miłość, aby stać się pustką z której przy odrobinie ziemi, słońca i wody wyrasta nowe życie...
Napisałem tą opowieść w zimną noc, w wygodnym fotelu stukając palcami w klawiaturę. Nie chcę aby była dla kogo kolwiek jakąś wiedzą, jakąś lekcją bo stało by się to wtedy kolejną łuską w jaką ubierzecie siebie.
Powracam do pustki, do ciszy, do domu - do siebie!
Nastrój:
tagi:
kop w dupę? - czy tak oficjalnie mi jest potrzebny w moim działaniu... chyba nie. Szkoda Twojego wysiłku na mój wysiłek, podniesienia nogi, naprężenia parti mięścni, zamachu do tyłu i łup!
Łup w napiętą, wystawioną, naprężoną inną partię mięśni w celu zmuszenia jej do ruchu w określonym kierunku. Przechodząc do sedna chcę powiedzieć, że nikt z nas nie potrzebuje w życiu kopniaka w dupę żeby żyć. Tak wiele, a wręcz wszystko zależy od nas. Szukamy często mobilizacji w drugim człowieku, jakiegoś guru, ukochanej osoby, mądrego człowieka, jakby to od nich zależało nasze życie.
HALO! obudź się co Ty opowiadasz ? - to Twoje życie nie jego, TWOJE!
Opętałem się wami, waszymi słowami uznania dla moich notek - czyż nie brzmi to tak dumnie i egoistycznie, a zarazem czyż nie jest to bardzo szczere?
Tak moi kochani okłamujemy się na każdym kroku oczekując zawsze czegoś za coś. Oczekując miłości w związkach , oczekując zmiany bliskiej osoby dla naszego szczęścia, oczekując seksu w łużku, oczekując pięniędzy w pracy, oczekując - dlaczego nie niespodziewając?
Niespodzianka to jest co najlepszego może Cię w życiu spotkać. Oczekując pragniesz, a pragenie staje się niewolnikiem Twojej żądzy, Twojej antymiłości do drugiego człowieka to staję się Twoje jak obsesja. Rzeczy posiadane zaczynają posiadać Ciebie i tak samo staje się uczuciami: czujesz się szczęśliwy szczęście zaczyna posiadać Ciebie, a nie Ty jego, czujesz się kochany miłość zaczyna posiadać ciebie nie Ty ją. To co masz lub raczej ma już ciebie boisz się stracić, trzymasz sie kurczowo myśląc tylko, czekając aż coś złego się przydarzy. "pozwól być rzeczą takmi jakie są" pozwól miłości być miłością, szczęściu szczęściem. Nie mów: ja jestem szczęśliwy bo tak naprawdę czujesz że: mnie przydarzyło się szczęście. Popatrz "ja" i "mnie" to dwie odrębne istoty. "Ja" to Ty a Ty to ten który nigdy sie nie zmienia bo zmieniają się tylko uczucia i sytuacje które "mnie" się przydarzają. Ty zawsze pozostaniesz taki sam z poczuciem "mnie". Wiem nie łatwo jest to zrozumieć a więc zrozum to zakaceptuj siebie jak wiatr który jest zawsze takim sam - niewidzialny, zmienia się tylko jego siła i kierunek.
Powaracjąc do sedna kopniaka w tyłek marzę o kobiecie, która by raczej go pokochała niż kopała. Potrzebuję moblizacji żeby zacząc pisać gdyż potwór który w mnie siedzi staje się coraz silniejszy coraz bardziej chce wyjśc na świat , do ludzi do was. Nie spodziewałem się że natchnienie może być tak silne tak nieskończone.
Silne i nieskończone jak serce kobiety w sercu mężyczyny...
Ps: czuję się jak dojrzała gruszka którą z smakiem zajada życie. Odgryza wszystko co moje. Nie wiem tylko czy zatrzyma się na ogryzku czy na maleńkim ziarenku mojego JA.
Nastrój:
tagi:
Oczy motyla są duże składają się z wielu małych oczek zwanych omatidiami. Motyle widzą świat jako mozaikę małych obrazów, widzą ruch a wzrok ich jest dużo gorszy od w€zroku człowieka.
Kim jest moja samotność?
- to maleńka cienka nić którą przędę swoje życie. Delikatny produkt larwy motyla jak że ochydnej i obrzydliwej w swoim wyglądzie. Żywię się odpadkami aby mieć siłę do produkcji cienkiej nici, to takie życie na minimalnym poziomie. Kokon nie dzieli ani też nie rozdziela, nie jest to przestrzeń izolująca lecz raczej pewnego rodzaju otoczka przeobrażenia. Tak bardzo traktujemy swoją samotność nie po ludzku, czujemy się oddzielni od ludzi, miłości, częścia, mimo że nikt nie zamknął nas na klucz, nie zabronił mijać na ulicy , rozmawiać, żyć. Prawdziwa samotność to właśnie otoczka naszego przeobrażenia, to ciężka praca aby najpierw na ciekniej nici życia zawiesić potężne ziemskie cielsko; a potem prząść, wić się z całych sił tak uparcie otaczając się kokonem naszej samotności. Larwy śpią jak dziecko, w ciemnym pancerzu, mają sny są to sny o ich miłości, o pierwszym locie w niebo. Stają się twarde, oschłe, nie potrzebują niczego tylko obecności.
Przychodzi wreszcie czas pęknięcia jak pękaja ziarna w ziemi, jak pękają kamienie w ulewnym deszczu, jak pękają pąki kwiatów, jak pęka człowiek i larwa motyla w swojej kokonowej samotności. Pękają z miłości do życia, do wzlotu z swego nędznego upadku, to spotykania kwiatów smaku i zapachu. A skrzydła są ich tak delikatne, tak piękne jak twarde i obrzydliwe były ich pancerze.
To nie paradkos to przeobrażenie!
W Twoich oczach uwiłem sobie kokon mojej samotności
uplotłem cienką nicią marzenia,
a gdy obudzisz mnie swego serca słońcem
poczuje łamiącą w plecach rysę mojego przebudzenia.
Nastrój:
tagi:
nie pytaj mnie nigdy od drzwi, o stary dębowy próg, rozsechniętą granicę pomiędzy moim a Twoim życiem. To nawiedzony dom nocy pęłnej zmysłów, ślepych wędrówek od ciała do ciała, zwiedzanie ogromnych pokoji, mebli, rzeczy - nadzieją palców i zawierzeniem się dłoni.
To nie sen gdy budzisz się w innym człowieku, a może raczej w jego opakowaniu.
Pukasz z ciekawości, chcesz wejść w mnie zrozumieniem, definicją życia i świata lecz wiedz, że stary skrzypiący dom to Twoje serce.
Zamieszkałem przyjacielu w Twoim sercu, opętanym, nawiedzonym tak starym i spruchniałym, że co noc do niego kołaczesz jak do staruszka mieszkającego od wielu lat samotnie, bez najbliższej rodziny. Pukasz nie z torski o jego zdrowie lecz po to aby sprawdzić tylko czy jeszcze żyje.. czy jeszcze bije...
Nastrój:
tagi:
szelest liścia, mruczenie kota, gwizd czajnika, tak bardzo nam się wydaje że słyszymy ..... Głusi jak pień zawierzają się słową czy jesteś pewna / pewny, że właśnie teraz czytając te słowa słyszysz mnie w swojej głowie?
słyszysz wyobrażając sobie wielką napuchniętą głowę, a w niej małego człowieka mówiącego do Ciebie wieloma myślami, słowami czy odczuciami?
Moi kochani głusi jak bardzo wszytko opiera się na słowach. Tak wiele mówimy o życiu, miłości, szczęściu, cierpieniu, codziennych naszych sprawach, historiach. Co tak naprawdę słyszymy, czyż nie to co według naszego pozornego doświadczenia można podzielić na TAK i NIE. Nie znamy się wogóle na życiu, nie znamy się na prawdzie bo prawda to nieustanne poszukiwanie, a nie zawierzenie się racjom, definicjom, poglądom. Nasze serce to śmietnik myśli, wybieramy z niego różne porzucone skarby, które nie są już nikomu potrzebne nawet nam ale fajnie wyglądają w naszym życiorysie: dawne miłości, wspaniałe przeżyte chwile, zgromadzone miarą pragnień rzeczy i sukcesy. To nasze wielkie wysypisko śmieci, bezdomnych,biednych ludzi na którym tylko dzięki wszystkiemu temu co odrażające, okropne i bolesne potrafimy doszukać się nielicznych, niezywkłych skarbów. Potrafimy je zauważyć i usłyszeć, jednocześnie głusząc i niewidząc.
A przecież tuż za ogordzeniem wsypiska doświadczeń rosną drzewa, trawa jest zielona, śpiewaja ptaki, mieszkają ludzie. Wystarczy po patrzeć, wystarczy posłuchać nie rozumiejąc nic , kochając wszystko. Prawda którą wydaje się że sami odkrywamy wymaga wiary, a nie zawierzenia. Zawierzenie to niepewność to zaufanie słowom, a prawda nie jest żadnym z słów. Możecie zawierzyć kolejnej mojej notce lub przyznać rację lub zaprzeczyć, możecie mnie słuchać, czytać, kochać lub nienawidzieć - nie dbam o to bo czy to ważne ?
Uwierzyć musisz sam, sam skoczyć o tyczce nawet jeśli nie jesteś atletą. Wygiąć całe życie, naprężyć serce, rozpędzić czas no i hop!! To prawda aby przez chwilę lecieć można np, skoczyć o tyczce kto nie wierzy niech spróbuje.
Odczuwam szczęście jest bardzo dla mnie czułe. Odpowiadając Agato na Twoje pytanie czuję, że być dorosłym tzn być szczęśliwym. Spotykamy ludzi wobec których odczuwamy silne uczucia, myślimy o nich cały czas, czujemy motylki w brzuchu, marzymy o pocałunku dotyku nagiego ciało, wydziela się w nas tak wiele rekacji biochemicznych, ratunku! płoniemy!
Biochemiczne rekacje naszej duszy = brak słów + szczypta szczęścia.
Czytam sporo mądrych i ważnych dla mnie książek co dla mnie zaskaujące nic z niech nie pamietam ale wszytko rozumiem. Dltaego szanując ten dziwny proces nie chcę sypać pięknymi i mądrymi cytatami to było by włąśnie zawierzenie się czyjeś książce czyimś słowom. Prawda dojrzewa a ja dorastam z nim jak wspomniałem stałem się czuły i odczuwam szczęście. Nie zaprzeczę że brakuje mi w życiu kobiecej dłoni, jej dotyku na moich plecach, zapachu perfum, zaplątania się w długie włosy, pocałunku, bliskości...
Nie jest to brak który powoduje poczucie utraty czegoś lub kogoś, nie jest to brak który powduje pragnienie czegoś lub kogoś dla siebie, nie jest to brak lecz tęsknota za tym co nieznane i prawdzie...
Za tym czemu się nie zwawierzyłem ale w co uwierzyłem, patrząc i słuchając głocho-ślepo życia....
Nastrój:
tagi:
Otworzyłem pierwsze strony tego co podarowało mi Słońce, pierwsze strony "Przebudzenia". Jak to możliwe Wiki że to o czym rozmawialiśmy tak trafnie powtórzyło się w tych słowach:
" w ubiegłym roku oglądałem w hiszpańskiej telewziji pewną historyjkę o mężczyźnie, który pukając do drzwi pokoju swego syna, wołał:
- Jaime, obudź się!
syn w odpowiedzi:
- nie chcę wstawać, tato.
Poirytowany ojciec:
-wstawaj, musisz iśc do szkoły!
Jaime na to:
- nie chcę iść do szkoły.
- dlaczego?- pyta ojciec.
- są trzy powody ku temu - stwierdził Jaime. - Po pierwsze, bo tam jest potwornie nudno; po drugie, bo mi dzieciaki dokuczają, a wreszcie po trzecie, bo nienawidzę szkoły.
Na to ojciec: - to ja podam ci trzy powody, dla których powinieneś pójść do szkoły. Po pierwsze to, bo jest to twój obowiązek, po drugie bo masz cztardzieści pięć lat; i po trzecie, ponieważ jesteś dyrektorem szkoły...." - "przebudzenie" Anthony de Mello
Tak budzę się, chcę być już dorosły co to znaczy ?
napewno nie to że nagle poznam kobietę, założe rodzine oddam sie pracy i codzienności - napewno to nie to...
Wiem jedynie że muszę tańczyć swój taniec, skończyć z dzieckiem, które pragnie tylko swoich zabawek i obudzić się z snu które nazwano życiem.
Nie chcę zaczynać roku od wniosków, ocen i planów, postanowień. To nie ma sensu żadnego sensu zakopywanie siebie w iluzji nadzieji. Prawdziwa nadzieja jest niezaplanowana dlatego z tym zdaniem, które w świadomie dziś w sobie odkryłem prganę kroczyć dalej: żyj tak aby każdy dzień był Twoim spełnieniem a każdy następny jego dopełnieniem.
Dziękuję za przebudzenie
i jak to jedno mądre arabskie zdanie powiada:
"Natura deszczu jest zawsze taka sama, pozwala rosnąć zarówno cierniom na bagnach, jak i kwiatom w ogrodach"
Nastrój:
tagi:
My nie boimy się
wędrówki naszych palców
Uwięzieni jesteśmy w
codziennych spojrzeń potrzasku
chodź oddajemy się
cierpliwie rozkoszy
to krąży wciąż nam w krwi
wspomnienie tamtej nocy.
Gdy jakaś ona i jakiś on
w blasku księżyca
nadzy skąpani w
kłosach złotego żyta
rozpaleni ciszą mgły
kroplą rosy ukojeni
chcieli jak ja i ty
być sobą nienasyceni.
Ref: Pęknięta sukienka u drzwi
pękniętej sukience oddałem się dziś
pęknięta sukienka u drzwi
o pękniętej sukience chcę śnić
A wszytko to zdarzyło się
zeszłego gorącego lata
gdy na klamce moich drzwi
wsiała sukienka rozdarta
Już nie udało zaszyć się
naszą miłością pragnienia
pozostały tylko nam
tamtej nocy wspomnienia
Gdy jakaś ona i jakiś on
w blasku księżyca
nadzy skąpani w
kłosach złotego żyta
rozpaleni ciszą mgły
kropla rosy nasyceni
chcieli jak ja i ty
być sobą nienasyceni
Ref: pęknięta sukienka u drzwi....
PS: moje nowe dzieło które dopadło mnie dziś w pracy dedykuję je Tobie....
Nastrój:
tagi:
kruszę się na małę ziarenka piasku, niesione przez wiatr układane w wielką wydmę czasu. Tak by powiedział mój kamień!
Chyba jestem na dobrej drodze uporania się zmoim okropnym nałogiem, nałogiem?
- tak ja też mam słabości, przyzwyczajenia, które wyniszczają mnie od tylu lat, njagorsze jest w tym że sięgają aż mojej duszy, kierują w przeciwną stronę niż ta , którą stały się moje marzenia. To jak para osłów związanych z sobą, pokazano im marchewkę. Każdy ciągnie co sił w swoją stronę stojąc w miejscu i wyczerpując całą swoją siłę. Tak jest właśnie z mną całę życie oddaje się czemuś co zaprzecza moim ideom, mojej filozofi, marzenią. Wypadało by napisać o co chodzi dokładnie, ale niech zostanie to czarodzieja tajemnicą jednocześnie dla was nadzieją że znam tajemnice upadania. Coś pękło chyba ten zawiązany sznur dwóch osiołków, czuję się inaczej na jak długo? nie wiem tego ale nie ma już tego cholernego napięcia przymusu, przymusu ciągania się aby zdobyć marchewkę. Chciałbym wejść w ten nowy rok wolny.
Dziś miałem znów świadome sny, powróciły, i to uczucie okropnego bólu głowy, jakby ktoś najpiew dotykał Twojego ciała a potem przycisnął ogromnym ciężarem. Niekórzy mówią że to zmora czy istnieje nie wiem ale ów ciężar w okropnych męczaraniach walki doprowadził mnie do kolejnego wyjścia z ciała...
nie boję się już tego przekroczyłem próg dziwnego i nieznanego świata.
To świat naszej duszy chyba znów moja czuje się wolna dlatego z mnie ucieka...
chciałem podziękować Ci Magdaleno za doładowanie moich słonecznych bateri, za książkę która napewno będzie kolejnym etapem mojej wędrówki. Tobie Wiktorio za myśli nie sugerowane i za Twoje szczęście i moją zadrość pozwalającą bardziej zrozumieć to wszytko, zakochanie życia jak wolne jako te które jest a być nie musi.
Nie tracąc marzeń mojego serca wierzę jeszcze bardziej, że kiedyś to czytając a może nawet dziś uśmiechniesz się że zrobiłem kolejny krok aby być bliżej Ciebie nieznajoma kobieto z pustyni....
Nastrój:
tagi:
chciałbym się rozpłakać, popękać tak bólu z tego wszytkiego co pożera mnie od zewnątrz jak rdza.
Zapewne nie będzie to ostania notka w moim życiu, nie ostatnia lecz jedna z wielu tych które Ktoś przeczyta, zrouzmie lub poczuje. Brakuje mi odpowiedniego słowa żeby wyrazić wszytko - nie wiem jak udało się wedrzeć do mojego korzenia podłej dżdżownicy i podgryzać mnie bezsilnością.
Zapewne odbiegam od tego co chciałem napisać - Tak uciekam!. Nigdy nie czytałem swoich dawnych notek, wspomnień ale może dziś właśnie powinienem. Patrząc jak czas ucieka odkąd wyruszyłem w życie widzę tylko moją słabość, słabość to piękna tej pustyni, jej chłodu, jej pustki która nocą szepcze po cichu: zostań z mną nie szukaj oazy.
Ile tu marzeń się przewineło, ile ważnych słów padło, jak daleko byłem i przeżyłem piękne przygody, ostatecznie wracając do starego drewnianego domu, z ludźmi których wcale mi nie brakowało, którzy wysysają z mnnie życie.
Czy to wszytko czyni mnie kimś wyjątkowym, wspaniałym, kochanym dla jednego z miliona ludzi zamieszkującego obecnie ziemię?
nie to czyni mnie człowiekiem bardzo rozwiniętym duchowo tak bardzo że potrafi przemieniać czyjeś życie lecz nie swojego...
Gdzie Twój optymizm, gdzie wiara Twoja, radość i miłość ?
tak bardzo chciałbym płakać cała noc, aż do poranka
bo wszytko to co uczyniłem jest pustką, pustką pustyni na której jedyną oazą jest tylko łza kobiety czekającej pośród księżycowej nocy na swojego wędrowca.
Nastrój:
tagi:
Czy pamiętasz moja mamo
gdy opowiadałaś na dobranoc
o chłopcu tą historię
ktory poszedł gdzieś na wojnę
Chciał zarobić trochę pieniędzy
aby nie żyć z rodziną w nędzy
walcząc gdzieś w dalekim kraju
tam gdzie ludzi zabijają
A gdy żegnał się z rodziną
mówił szybko dni przeminą
wrócę do was tu napewno
dobranoc moja królewno.
Ref: maszynowe dni
i marzenia masznowe
me dobranoc do Twej głowy
jak karabin przyłożone
Gdy kończyłaś zawsze bajkę
wycierałaś łzę ukradkiem
mówiąc on napewno wróci
do syneczka i mamusi
A gdy potem zasypiałem
w śnie spokojnym Twarz widziałem
jak się do mnie uśmiechała
i do snu mnie utulała
Dzisiaj wiem że w niebie służy
tam gdzie oddział aniołów stróży
zamiast broni nosi skrzydła
strzegąc życia swego syna.
Ref: maszynowe dni
i marzenia maszynowe
me dorbanoc do twej głowy
jak karabin przyłożone
Dedykuję tą piosenkę, kołysankę tym którzy dziś nie pdozielą się z swoim ojcem, mężem ... opłatkiem
Nastrój:
tagi:
napięcie
czwartek, 22.grudnia.2011, 21:36
nie nawidzę tego napięcia...
Różnicy potencjałów pomiędzy ładunkiem ujemnym a dodatnim ,który czyni mnie burzą nie możliwości znalezienia sobie miejsca. Nie wiem jak to z siebie wyładować, ukierunkować na jakieś określone działanie, doświadczenie lub uczucie. Cholera! brakuje mi celu....
Wczoraj udało mi się wprowadzić częściowo w autohipnoze, język symboli był trafny jednak zabrakło kropki nad i - silnej zewnętrznej sugesti.
Powracając do ów napięcią, nie czarując nikogo chciałbym się zakochać tak często wydaje mi się, że do pełni dojrzałości brakuje mi tylko miłośći, brakuje mi Ciebie - tej która to kiedyś być może przeczyta lub czyta, tej której marzy o mnie każdej nocy tak jak ja marzę o Niej. Tej która upada jak ja upadam, która wątpi jak wątpię ja, która jest jak ja jestem.
Nie różnimy sie niczym w byciu człowiekiem, a jednak każdego dnia oddalamy się napiętym ładunkiem zwątpienia łączącego tylko na chwilę jasnym piorunem niebo z ziemią...
Nastrój:
tagi:
Wake up!
poniedziałek, 19.grudnia.2011, 22:57
Chciałem opowiedzieć wam o pewnym chłopcu miał 23 lata, a może 7, albo 123..
może to nie był nawet chłopiec, chyba kobieta... albo nie wiem już sam.
Uznajmy że była to czyjaś obecność, obecność która zawsze próbowała zoruzumieć świat, a świat przywitał ją słowami. Każde słowo trzymała w ogormnej szafie (uwielbiam ogormne skrzypiące szafy w których można dosłownie zchować wszystko), szufladkowałą, porządkowałą. Wiedziała już że jak patrzy na kubek to jest to kubek w szufladzie z rzeczami, kuchnią, pojemnikami itd. Tak było z wszytskim bo wszystko miało swoją szufladę, kategorię, etykietę, wszystko było takie znane automatyczne i proste. Znała wszystko wschody słońca były słońca wchodami, rower rowerem, pies psem....
Pewnego razu obecność poszła spać tak bez słowa, a gdy otowrzyła oczy.. może to nie były oczy może ich nie otowrzyła, nie wiedziała nic bo wszystko było bez słowa tylko była i tylko czuła...
i chciałbym napisać jak piękny jest wschód słońca gdy nie zaszufladkujesz go słowami: patrzyłem przez okno patrząc jak wschodzi słońce.
jak piękny jest wschód słońca gdy o nim nie napiszę, nie powiem nic gdy będę na niego patrzył jakbym widział go peirwszy raz w życiu, jakbym nigdy go nie znał nie znał kolorów, ciepła, światła, roztrzepanych chmur, uczuć które pojawiają się w sercu....Tak jest z wszytkim co pierwsze, czego nie znasz pomyśl że jutrzejszy dzień i wszytko co w nim spotkasz będzię tym kolejnym z pierwszych dni stworzenia świata.
BYĆ PRZEBUDZENIEM !
Nastrój:
tagi:
Każdy z nas który połełnił w życiu błąd, który zabrnał w niewłaściwy ciemny zaułek swojego życia, - każdy chciałby zmienić czasem swoją przeszłość!
"wehikuł czasu ah to by był cud"
Piszę do notkę dla tych wpisów które często tu spotykam i które zapewne pojawiąją się w moich notkach. Wpisów o naszej przeszłości, rzeczach które zanjdują odzwierciedlenie w naszym dzisijeszym życiu, o wspomieniach nieuleczalnych cieprieniem, o powtarzalności naszych upadków. Nic nie możemy zmienić nic?
Podchodząc do całej istoty problemu należy odnieść się do naszego umysłu, kryjówki naszych myśli i wspomnień. Zapamiętujemy wszytko lecz nie wszytko wiem że pamiętamy. Jest to granica świadmości i podświadmości. Świadmośc analizuje podświadmość działą samoistnie bez naszej woli- świadmości. Podświadomie pamiętamy wszytko dlatego odrwarzamy niektóre nasze zachowania, czujemy uczucia nie zdając sobie nawet sprawy że są wspomnieniem jakieś podobnej sytuacji z naszego życia. I na tym polega cały nasz problem po odpowiedzcie sobie ile razy w życiu chcieliście coś zmienić, coś zrobić inaczej a jednocześnie nie udawało się wracaliście do tego samego, upadaliście tak samo, mimo że: chciałem/ chciałem inaczej, nie tak miało być. Podsumuwując jesteśmy pamiętnikiem świadomych nie świadomych wspomnień można to porównać do wpisu pamiętnika opisującego pięknie spędzony dzień na łące lecz jeśli dołożyć by do tej strony zasuszony kwait o ile jego zapach wzbudził by silniejsze emocje niż same słowa. Tak właśnie jest z naszym życiem możemy probować zmieniac go słowami i myślami ale uczucia jak zaszuny kwiat zawsze wezmną górę.
Czy można więc zmienić jakoś tą przeszłość ?
Myślę że tak, napewno nie zmienimy określonych fizycznych zdarzeń ale możemy poprawić zapiasne w nas podświadome ścieżki. Zaintersowałem się ostanio hinozą to abrdzo ciekawe zjawisko ktore nie polega na tym co pokazują czasem w telewizji. Poprostu sugestią przez świadomy umysł możemy wpłynąc na podświadmość czyli inaczej po wymnieć złe odczucia na pozytwne. co ciekawe że człowiek może nawet sam się za hipnotyzować i przetrafia się czasem to nam gy łapiemy tzw zawiechę.
wracając do wehikułu czasu śmiem twierdzić że ten istnieje. Są t ciągle otwarte dzrzwi naszego umysłu w kórym każdego dnia decydujemy o losach świata. Stawiam wieć tezę że czasoprzestrzeń to nasz umysł. Świadmość czasu sprawia że dzielimy wszystko na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość podporządkowując temu wszystko. A więc skoro umysł jest przestrzenią czasu możemy tylko przez niego podróżować w czasie. Być może nie którzy oglądali film "efekt motyla" o chłopcu który zmieniał jedno zdarzenie w przeszłości a to w przyszłości zmieniała życie. Tak właśnie jest znami jeśli potrafimy zmienić nasze odczucia zapisane w wspomnieniach zmieni się diametrlanie nasze życie.
Marzę o tym żeby zostać pscyhologiem żeby nauczyć ludzi podróży w czasie
aby tak jak dziś z kubkiem ulubionej kawy, pączkiem w czekoladzie potrafili cieszyć się zimnym i deszczowym porankiem.
Nastrój:
tagi:
ostatnio czuję się że upadam jednocześnie wznosząc się bardzo wysoko
czy to możliwe?
- nie wiem, wiem tylko że nie umiem tego podzielić określić po której stronie życia jestem.
Tylko w stanie nieważkości nasze wzloty i upadki nie mają żadnego znaczenia....
Nastrój:
tagi:
Mój Profil
Podlinkuj
Dodaj do ulubionych
brak kategorii (187)
wszystkie (187)
Lay&html by
videl tylko dla
czarodzieja