kruszę się na małę ziarenka piasku, niesione przez wiatr układane w wielką wydmę czasu. Tak by powiedział mój kamień!
Chyba jestem na dobrej drodze uporania się zmoim okropnym nałogiem, nałogiem?
- tak ja też mam słabości, przyzwyczajenia, które wyniszczają mnie od tylu lat, njagorsze jest w tym że sięgają aż mojej duszy, kierują w przeciwną stronę niż ta , którą stały się moje marzenia. To jak para osłów związanych z sobą, pokazano im marchewkę. Każdy ciągnie co sił w swoją stronę stojąc w miejscu i wyczerpując całą swoją siłę. Tak jest właśnie z mną całę życie oddaje się czemuś co zaprzecza moim ideom, mojej filozofi, marzenią. Wypadało by napisać o co chodzi dokładnie, ale niech zostanie to czarodzieja tajemnicą jednocześnie dla was nadzieją że znam tajemnice upadania. Coś pękło chyba ten zawiązany sznur dwóch osiołków, czuję się inaczej na jak długo? nie wiem tego ale nie ma już tego cholernego napięcia przymusu, przymusu ciągania się aby zdobyć marchewkę. Chciałbym wejść w ten nowy rok wolny.
Dziś miałem znów świadome sny, powróciły, i to uczucie okropnego bólu głowy, jakby ktoś najpiew dotykał Twojego ciała a potem przycisnął ogromnym ciężarem. Niekórzy mówią że to zmora czy istnieje nie wiem ale ów ciężar w okropnych męczaraniach walki doprowadził mnie do kolejnego wyjścia z ciała...
nie boję się już tego przekroczyłem próg dziwnego i nieznanego świata.
To świat naszej duszy chyba znów moja czuje się wolna dlatego z mnie ucieka...
chciałem podziękować Ci Magdaleno za doładowanie moich słonecznych bateri, za książkę która napewno będzie kolejnym etapem mojej wędrówki. Tobie Wiktorio za myśli nie sugerowane i za Twoje szczęście i moją zadrość pozwalającą bardziej zrozumieć to wszytko, zakochanie życia jak wolne jako te które jest a być nie musi.
Nie tracąc marzeń mojego serca wierzę jeszcze bardziej, że kiedyś to czytając a może nawet dziś uśmiechniesz się że zrobiłem kolejny krok aby być bliżej Ciebie nieznajoma kobieto z pustyni....
Nastrój:
tagi: