chciałbym się rozpłakać, popękać tak bólu z tego wszytkiego co pożera mnie od zewnątrz jak rdza.
Zapewne nie będzie to ostania notka w moim życiu, nie ostatnia lecz jedna z wielu tych które Ktoś przeczyta, zrouzmie lub poczuje. Brakuje mi odpowiedniego słowa żeby wyrazić wszytko - nie wiem jak udało się wedrzeć do mojego korzenia podłej dżdżownicy i podgryzać mnie bezsilnością.
Zapewne odbiegam od tego co chciałem napisać - Tak uciekam!. Nigdy nie czytałem swoich dawnych notek, wspomnień ale może dziś właśnie powinienem. Patrząc jak czas ucieka odkąd wyruszyłem w życie widzę tylko moją słabość, słabość to piękna tej pustyni, jej chłodu, jej pustki która nocą szepcze po cichu: zostań z mną nie szukaj oazy.
Ile tu marzeń się przewineło, ile ważnych słów padło, jak daleko byłem i przeżyłem piękne przygody, ostatecznie wracając do starego drewnianego domu, z ludźmi których wcale mi nie brakowało, którzy wysysają z mnnie życie.
Czy to wszytko czyni mnie kimś wyjątkowym, wspaniałym, kochanym dla jednego z miliona ludzi zamieszkującego obecnie ziemię?
nie to czyni mnie człowiekiem bardzo rozwiniętym duchowo tak bardzo że potrafi przemieniać czyjeś życie lecz nie swojego...
Gdzie Twój optymizm, gdzie wiara Twoja, radość i miłość ?
tak bardzo chciałbym płakać cała noc, aż do poranka
bo wszytko to co uczyniłem jest pustką, pustką pustyni na której jedyną oazą jest tylko łza kobiety czekającej pośród księżycowej nocy na swojego wędrowca.
Nastrój:
tagi: